Social



niedziela, 24 stycznia 2016

Zaczynamy coś nowego


Korek wystrzeliwuje i szampan wylewa się na stół. Za oknem widać fajerwerki, rozbrzmiewa piosenka. Słychać składanie życzeń, ludzie zaczynają się przytulać i całować w policzki.
Tak wyglądał sylwester. Tyle, że nie mój.


Kiedyś z utęsknieniem czekałam na nadejście Północy. Potem całe moje życie może się zmienić,
mogę zacząć nowy rozdział. Ot, taka dziecięca naiwność. Tym razem sylwester przespałam na podlaskim pustkowiu tylko w towarzystwie psa, bo cała rodzina poszła do teatru, który nie jest moją wielką miłością. Obejrzałam film, zjadłam paczką chipsów tłumacząc swoje łakomstwo chociaż zachowaniem pozorów świętowania. A przed 23 poszłam spać.
Następnego dnia podczas spaceru próbowałam sobie przypomnieć wszystko, co mnie spotkało dobrego w 2015. Jednak jak na złość cały czas przypominałam sobie moją wielką porażkę związaną z adopcją maliniaka ze schroniska pod Lublinem.
W chwili, kiedy malina schodziła na dalszy plan, w głowie pojawiała się konieczność odwołania wyjazdu z psem w góry. Z kolei myśląc o czymś nie związanym z psami, widziałam moje oceny nieuchronnie prowadzące do nie zdania semestru.

Siedziałam na moście przy całkowicie pustym biwaku. I uparcie przypominałam sobie dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu. Zula w końcu zrezygnowała z buszowania po krzakach i usiadła obok mnie. Popatrzyłam na jej uśmiechnięty psyk, wywieszony jęzor.
Wówczas mnie olśniło.
Rok 2015 nie miał w sobie chwil zapierających dech w piersiach. Nagłych zmian czy wielkich sukcesów. Za to składał się z wielu małych drobnostek, jak fajny spacer w nowym miejscu. 
To były chwile ulotne, takie, o których zapomina się jeszcze zanim się skończą. 
Ale życia nie tworzą wielkie wzloty czy szybkie upadki, tylko właśnie na pozór nieistotne szczególiki. 


Kiedy przygotowywałam filmik podsumowujący nasze ostatnie dwa lata, co chwila wybuchałam śmiechem albo płaczem (niektóre rzeczy łatwo mnie wzruszają :D ). Kompletnie nie myślałam
'' kurczę, Zula krzywo chodzi przy nodze''! Zamiast tego wspominałam piękne miejsca jakie odwiedziłyśmy, magiczne wschody i zachody słońca, wspólne pobudki kiedy Zula dawała mi na dzień dobry buziaka... 


Rok 2016 już na dobre się zaczął i od razu przyniósł ze sobą zmiany. Duże zmiany. Nie będę za dużo zdradzać, ale powiem, że jeśli się postaram, zmienię swoje nastawienie do pewnych obowiązków szkolnych, to zmiana przyjdzie do mnie na czterech łapach :D 
(ja i trzymanie tajemnicy...) 
Nareszcie czuję, że zaczynam decydować o sobie i swoim życiu, bo naprawdę teraz tylko ode mnie
zależy czy będzie dobre zakończenie :) 


Trzymajcie się zimniutko (w końcu niech zima się choć trochę w tym roku wyszaleje) i naprawdę
wierzcie w marzenia! Jak widać warto, nawet jeśli życie daje wam nieźle popalić!
Nie czekajcie ze zmianami na nowy rok, na kolejny tydzień czy miesiąc. Możecie zacząć coś nowego już teraz       





A na koniec muszę się pochwalić wielkim sukcesem dla fotografa amatora - moje zdjęcie promujące psy do adopcji, zostało docenione i nagrodzone własnym miesiącem w oficjalnym kalendarzu warszawskiego schroniska na Paluchu!!!

  1. Wyczuwam kolejną malinę w blogosferze? :>

    OdpowiedzUsuń
  2. No to życzę Ci, żeby Twoje marzenia się spełniły i żebyś w końcu miała tą wymarzoną malinę! :D Powodzenia, musi się udać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki! Z własnego doświadczenia wiem, że warto podążać za marzeniami. Ja też kiedyś wymyśliłam sobie, że będę miała haszczaka, kiedy poinformowałam rodzinkę o moich planach, to usłyszałam tylko, że za duży, że będzie uciekał, że będzie robił demolki. A ja i tak postawiłam na swoim i okazało się, że wielkość nie robi żadnej różnicy, uciekać nie ucieka, demolki były na początku, kiedy to postanowił sobie zmienić design budy ;-).
    Wymarzyłam sobie też ragdolla i wiedziałam, że plany o zakupie muszę trzymać w tajemnicy, bo znów będzie gadanie typu: Gdzie to tyle płacić za kota? Jak to tak, żeby kot był niewychodzący, przecież on potrzebuje przestrzeni. Do pewnych kwestii trzeba dojść etapami, wierzę, że i Tobie się uda :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Optymizm i wiara w marzenia to moja specjalność (czasem aż mi ludzie próbują wmówić że się oszukuję, bo to niemożliwe). Staram się za bardzo nie zapamiętywać moich porażek, bo z tego nic dobrego nie będzie, trzeba się szybko pozbierać i iść naprzód :). Życzę Ci żeby ten rok był dla ciebie udany!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie potrzeba wielkich zdarzeń by cieszyć się minionym okresem czasu. Małe chwile też są ważne. To z takich małych chwil składają się szczęśliwe dni a w konsekwencji - szczęśliwe życie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Bywają lata lepsze i gorsze - te, kiedy ktoś odchodzi i te, kiedy ktoś inny się pojawia. Z perspektywy mojego minionego roku mogę powiedzieć, że był na prawdę dobry - spełniłam kilka swoich ogromnych marzeń. Ale zaczęłam głębiej to analizować. Przyglądałam się chwilom, które prowadziły mnie do tych marzeń. Były to oczywiście momenty, kiedy miałam ochotę zamknąć się, płakać w poduszkę i już nigdy nie wyjść, a zaraz później wstawało słońce i kolejny dzień, który zmuszał do życia i ... dawał kolejną nadzieję. Pamiętam kolejne chwile. I jak się okazuje - to one najbardziej mnie uszczęśliwiały. Nie wcale ten CEL. Wymarzony, wypatrzony, wciąż niecierpliwie oczekiwany. Te małe, ulotne chwile.
    Doceniajmy je ;)
    Życzę Ci z całego serca szczęśliwego nowego roku pełnego radości i spełnienia. I spełnionych marzeń. A jeszcze bardziej wielu, małych, ulotnych, ale jakże pocieszających chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ahh, jaki filmik piękny :D Myślę, że ludzie za mało czerpią radości z życia. Niestety czasem tak bywa, że na każdym kroku coś sprawia, że wszystko się wali. Byle się nie poddawać i walczyć o to co sprawia nam radość, a także o to co uważamy za słuszne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Udanego roku Ci życzę i wielkie gratulacje - super wyróżnienie! :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarz to nie miejsce na SPAM!
ZA SKOMENTOWANIE odwdzięczam się!
NIE OBOWIĄZUJE zasada obserwowanie za obserwowanie